

Natalia Kulik rozmawia z Ido Gotlibem, reżyserem filmu „Power of the Mirror” i laureatem Srebrnego Dinozaura w konkursie ETIUDA podczas 32. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Etiuda&Anima (2025).
Natalia:
Miło Cię widzieć, Ido. Dzięki, że przyjąłeś zaproszenie do rozmowy.

Ido:
Bardzo się cieszę, że się odezwałaś. Zawsze chętnie z Tobą rozmawiam i miło znów się spotkać.
Natalia:
Zawsze kibicujemy naszym laureatom i laureatkom, dlatego pomyślałam, że odezwę się i sprawdzę, co u Ciebie słychać. Widziałam coś, co ostatnio wrzuciłeś na Instagram… To było jakieś wydarzenie?
Ido:
Tak, to był spektakl teatralny. Niewielka produkcja, przy której pracowałem. Ale właściwie sporo się ostatnio dzieje, więc trudno nawet zdecydować, od czego zacząć.
Natalia:
I właśnie o to chciałam Cię zapytać. Co zmieniło się u Ciebie od czasu, kiedy odebrałeś nagrodę na MFF Etiuda&Anima w październiku 2025 roku?
Ido:
Nagroda zdecydowanie pomogła filmowi. Zmieniła sposób, w jaki ludzie zaczęli go postrzegać. Kiedy podzieliłem się informacją o wyróżnieniu, dostałem mnóstwo wiadomości od osób, które chciały dostać link do filmu i go zobaczyć. Zupełnie się tego nie spodziewałem.
Nagroda pomogła mi też zawodowo. Kiedy rozmawiasz z producentami czy osobami zajmującymi się dystrybucją, zwłaszcza teraz, kiedy próbuję sfinansować swój pierwszy pełnometrażowy film, takie wyróżnienie daje Ci wiarygodność. To trochę smutne, ale jednak: kiedy ktoś doceni Twoją pracę, inni zaczynają traktować Cię poważniej. Otwierają się kolejne drzwi.
Na przykład zostałem zakwalifikowany do programu dla nowych talentów podczas Berlinale, razem z uczestnikami z trzynastu innych krajów. Takie wyróżnienie zdecydowanie miało znaczenie.
Ale nagroda była ważna nie tylko zawodowo. Także osobiście. Pracowałem nad tym filmem prawie dwa lata, co jak na krótki metraż jest naprawdę długo. Kiedy go skończyłem, nie wiedziałem, jak zostanie odebrany. Nagroda dała mi poczucie, że film został naprawdę zauważony i że poruszył ludzi. To było dla mnie bardzo ważne.
Natalia:
Czy któreś z interpretacji widzów szczególnie Cię zaskoczyły?
Ido:
Tak! Uwielbiam to, jak różnie ludzie interpretują zakończenie. Właśnie o to mi chodziło. Widzowie zastanawiają się, co właściwie wydarzyło się naprawdę: czy Zoe rzeczywiście przyszła do pokoju hotelowego, czy wszystko było tylko wytworem wyobraźni?
Niektóre dyskusje poszły naprawdę daleko. Ludzie zaczęli nawet zastanawiać się, czy zachowanie bohatera można uznać za coś, za co powinien zostać „anulowany”. Bardzo mnie to fascynowało.
Widzowie zwrócili też dużą uwagę na temat narcyzmu. Bardzo mnie to ucieszyło, bo był to jeden z tematów, które świadomie wpisałem w scenariusz już na etapie jego powstawania.
Natalia:
Wspomniałeś o pracy nad pełnym metrażem. Możesz opowiedzieć o tym coś więcej?
Ido:
Tak, pracuję właśnie nad swoim pierwszym filmem pełnometrażowym. To melodramat psychologiczny z elementami thrillera, zatytułowany „As Your Eyes Closed”.
Film opowiada o parze, Samie i Norze. Sam zaczyna lunatykować i podczas epizodów robi bardzo intensywne, niepokojące rzeczy. Nora obserwuje jego zachowanie, co z czasem uruchamia w niej paranoję, zazdrość i obsesję. Wszystko dzieje się tuż przed ich ślubem.
To pełna napięcia historia, ale jednocześnie bardzo czuła opowieść o miłości.
Niedawno skończyliśmy nową wersję scenariusza, która jest już bardzo bliska ostatecznej. Zdobyliśmy też nagrodę za najlepszy pitch scenariusza, a teraz staramy się o finansowanie filmu.
Natalia:
Skąd wziął się ten pomysł?
Ido:
Z osobistego doświadczenia. Od czasu do czasu doświadczam paraliżu sennego, może raz na rok czy dwa lata, zwykle w okresach dużego stresu.
Budzisz się, widzisz swój pokój, ale nie możesz się poruszyć. Jednocześnie pojawiają się halucynacje. Kiedyś zobaczyłem autobus, który jakby wyleciał ze zdjęcia i rozbił się o mnie.
Zacząłem więc czytać o zaburzeniach snu i zauważyłem, że bardzo niewiele filmów naprawdę szczegółowo się nimi zajmuje.
Później wydarzyło się coś z moim partnerem. Pewnej nocy obudziłem się z wrażeniem, że ktoś ugryzł mnie w policzek. Spojrzałem na niego, ale on spał. Nie miał pojęcia, co się stało.
Na początku było to przerażające, ale później odbyliśmy bardzo intymną rozmowę. To połączenie strachu i czułości stało się inspiracją dla tej historii.
Pamiętam, że leżałem wtedy bezsennie i pomyślałem: „To jest film”.
Natalia:
A jak wyglądał proces pisania?
Ido:
Od początku wiedziałem, że chcę pracować ze współautorem. Po kilku miesiącach rozmów poznałem Sylvię, moją współautorkę. Piszemy razem już ponad rok.
To niesamowita współpraca. Jest bardzo intensywna, ale świetnie się uzupełniamy.
Natalia:
Wspomniałeś też o spektaklu teatralnym.
Ido:
Tak. Nazywa się „The Waiting Room”. Premiera odbyła się 11 czerwca 2026 roku w Berlinie.
To historia pięciu osób uwięzionych w jednym pomieszczeniu. Za drzwiami słychać oznaki katastrofy, ale nie wiemy, co właściwie dzieje się na zewnątrz. Spektakl opowiada o tym, jak tych pięć osób próbuje ze sobą funkcjonować.
To bardzo osobista historia. Mieszkałem w różnych krajach, w Izraelu, Rosji i Niemczech, i cały czas towarzyszyło mi poczucie globalnego napięcia. Pojawia się pytanie: czy próbować coś zmienić, czy skupić się na własnym życiu?
Wiele osób żyje dziś z podobnym poczuciem niepewności. I właśnie to chciałem pokazać w spektaklu.
Co ciekawe, pisałem go bardzo intuicyjnie. Bez konspektu czy konkretnej struktury, po prostu zapisywałem sceny, które przychodziły mi do głowy. Ostatecznie powstało coś, co bardzo mocno poruszyło osoby, które miały okazję przeczytać tekst.
Natalia:
Czy pracujesz nad wszystkimi tymi projektami jednocześnie?
Ido:
Pracuję etapami. Kiedy jeden projekt się zatrzymuje, na przykład czekam na decyzję w sprawie finansowania, przenoszę uwagę na coś innego.
Teraz skupiam się przede wszystkim na spektaklu teatralnym. Niedawno rozwinąłem też kolejny pomysł na film pełnometrażowy, który będę prezentował podczas żydowskiego festiwalu filmowego.
To właściwie ciągły przepływ. Pojawiają się nowe możliwości i staram się na nie reagować.
Natalia:
Masz jakąś radę dla osób, które dopiero zaczynają swoją artystyczną drogę?
Ido:
Tak. Trzeba być wytrwałym, a czasem nawet upartym. Musisz samodzielnie szukać miejsca dla swojego pomysłu, zastanawiać się, kto może Ci pomóc i co możesz zrobić, żeby posunąć projekt do przodu.
I jeszcze jedno: bądźcie otwarci na ludzi. Chodźcie na wydarzenia, poznawajcie innych, zaczynajcie rozmowy. Jedno spotkanie często prowadzi do kolejnego i uruchamia całą lawinę możliwości.
A przede wszystkim bądźcie ze sobą szczerzy. Zapytajcie siebie: czy naprawdę mi na tym pomyśle zależy? Czy nie daje mi spokoju? Czy naprawdę mnie obchodzi?
Jeśli to naprawdę Wasza historia, ludzie to poczują.
Natalia:
Co chciałbyś, żeby ludzie wynieśli z Twojej historii?
Ido:
Że początek artystycznej drogi może być naprawdę ekscytujący. Chodzi o to, żeby tę ekscytację pielęgnować i nie pozwolić jej zgasnąć.
I mam nadzieję, że pewnego dnia wszyscy zobaczą mój film pełnometrażowy (śmiech).
Natalia:
Bardzo dziękuję Ci za rozmowę, Ido.
Ido:
Dziękuję. To była ogromna przyjemność. Bardzo się cieszę, że znów mogliśmy porozmawiać.
Premiera spektaklu „The Waiting Room” odbyła się 11 czerwca 2026 roku w ACUD Theater w Berlinie.
Zapisz się do newslettera wypełniając pola poniżej. Postaramy się Cię uszczęśliwić.
Subscribe to the newsletter by filling in the fields below. We will try to make you happy.