

Natalia Kulik rozmawia z Gerardo del Razo, reżyserem filmu „Family Sunday” i laureatem Złotego Dinozaura podczas 32. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Etiuda&Anima (2025).
Natalia:
Cześć, Gerardo! Bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać. Chcę zapytać Cię o wszystko, co wydarzyło się od momentu zdobycia nagrody na Etiuda&Anima. Szkoda, że nie mogłeś być z nami osobiście podczas festiwalu, ale Twój film zrobił ogromne wrażenie. Jak wyglądała Twoja droga od tamtego czasu?
Gerardo:
To było naprawdę niesamowite doświadczenie. Dla mnie Etiuda&Anima to jeden z najważniejszych festiwali prezentujących kino studenckie na świecie, więc już sama obecność w selekcji była dla mnie ogromnym zawodowym osiągnięciem.
Dlatego zdobycie Złotego Dinozaura było czymś absolutnie nieoczekiwanym. Kino studenckie bywa często najbardziej odważne i kreatywne, bo twórcy wciąż eksperymentują, szukają nowych rozwiązań, próbują różnych rzeczy. I właśnie to staraliśmy się zrobić w „Family Sunday”.
Od tego czasu film zdobył około trzydziestu międzynarodowych nagród.
Natalia:
Wow, gratulacje!
Gerardo:
Dziękuję. To wszystko nadal wydaje się trochę nierealne. Wygraliśmy nagrodę dla najlepszego filmu w Zagrzebiu, Ibero-American Award w Maladze, nagrody w Huesce, Poitiers, Mar del Plata, Hawanie… Zakwalifikowaliśmy się również do Oscarów!
Natalia:
To ogromny sukces!
Gerardo:
Naprawdę trudno mi w to czasem uwierzyć. Większość tych wyróżnień pojawiła się już po Etiuda&Anima. Miałem poczucie, że wszystko nagle nabrało tempa.
Film otworzył mi też wiele drzwi zawodowo. Obecnie rozmawiam zarówno z francuską firmą producencką, jak i z jedną z ważniejszych amerykańskich niezależnych wytwórni o realizacji mojego pierwszego pełnometrażowego filmu.
I to wszystko wydarzyło się dzięki tej krótkiej formie.
/ Ciąg dalszy wywiadu poniżej /
Natalia:
Jak publiczność reagowała na sam film? Czy coś Cię zaskoczyło?
Gerardo:
Tak. „Family Sunday” jest pod pewnymi względami filmem bardzo agresywnym. Opowiada o przemocy w Meksyku, ale z dość specyficznej perspektywy.
Nie spodziewałem się aż tak silnego odbioru. Zakładałem raczej, że film pojawi się na kilku festiwalach i tyle. Tymczasem ludzie naprawdę mocno się z nim związali.
Wiele osób mówiło mi, że film działa na nich bardzo emocjonalnie. Myślę też, że widzowie dostrzegają, że podeszliśmy do tematu przemocy w Ameryce Łacińskiej trochę inaczej niż wiele innych filmów.
Ludzie piszą do mnie w mediach społecznościowych, na Letterboxd. Często porównują „Family Sunday” do kina Michaela Hanekego, Rubena Östlunda, Alejandro Gonzáleza Iñárritu czy braci Dardenne. To dla mnie ogromne wyróżnienie.
Natalia:
Czy ci twórcy są dla Ciebie ważnymi inspiracjami?
Gerardo:
Zdecydowanie. Haneke, Iñárritu, Barry Jenkins czy bracia Dardenne — wszyscy oni są dla mnie bardzo ważni.
Ale przy „Family Sunday” największą inspiracją była sama rzeczywistość. Oglądałem mnóstwo nagrań z YouTube’a, zapisów z kamer monitoringu, materiałów dokumentalnych. Chciałem, żeby film miał w sobie coś z dokumentu, nawet jeśli później staje się bardziej stylizowany i niepokojący.
Ostatecznie to właśnie rzeczywistość pozostaje dla mnie najważniejszym źródłem inspiracji.
Natalia:
Nad czym obecnie pracujesz?
Gerardo:
Po „Family Sunday” wiele osób oczekiwało, że zrobię coś podobnego. Ale ja nie chciałem się powtarzać.
Postanowiłem więc pójść w zupełnie innym kierunku.
Kończę teraz bardzo eksperymentalny hybrydowy film oparty na skanach 3D i obrazach tworzonych klatka po klatce. To całkowicie inny gatunek, ton i język wizualny.
Równocześnie pracuję nad swoim pierwszym pełnometrażowym scenariuszem, który mam nadzieję zrealizować w ciągu najbliższych kilku lat.
I szczerze mówiąc — festiwale takie jak Etiuda&Anima dały mi coś jeszcze cenniejszego niż nagrody: dały mi nadzieję.
Poczułem, że moja praca naprawdę trafia do ludzi i że być może rzeczywiście mogę zostać pełnoprawnym filmowcem. To było dla mnie niezwykle ważne.
/ Ciąg dalszy wywiadu poniżej /
Natalia:
Czy są jakieś tematy, które szczególnie Cię interesują i które chciałbyś dalej eksplorować w swojej twórczości?
Gerardo:
Staram się pozostawać w dialogu ze światem i z tym, co dzieje się wokół nas.
Interesują mnie społeczności, relacje społeczne, ale przede wszystkim ludzie, których zazwyczaj się nie zauważa — ci uznawani za nieważnych albo niewidocznych.
To coś, czego nauczyłem się od braci Dardenne: zwyczajni ludzie mogą nosić w sobie ogromną emocjonalną, społeczną, a nawet duchową złożoność.
Myślę, że kino powinno właśnie takim osobom poświęcać uwagę.
Natalia:
Masz jakieś rady dla osób, które dopiero zaczynają swoją drogę filmową?
Gerardo:
Oglądajcie filmy. Jeździjcie na festiwale. Oglądajcie jak najwięcej krótkich metraży z całego świata.
A jeśli chodzi o sam proces twórczy — myślę, że bardzo ważne są ograniczenia.
Kiedy robię film, często narzucam sobie konkretne zasady: brak dialogów, tylko dwie lokacje albo określona technika wizualna.
Na początku wydaje się, że takie ograniczenia utrudniają pracę, ale w rzeczywistości pobudzają kreatywność i zmuszają do większej pomysłowości.
Naprawdę w to wierzę.
Natalia:
Czyli lubisz stale rzucać sobie twórcze wyzwania?
Gerardo:
Zdecydowanie.
Wiele osób chciało „Family Sunday 2”, ale ja nie chcę się powtarzać. Jeśli coś już raz zadziałało, nie chcę zamieniać tego w trik albo gotową formułę. Wolę dalej szukać nowych form.
Natalia:
Co chciałbyś, żeby widzowie o Tobie wiedzieli?
Ciąg dalszy wywiadu poniżej /
Gerardo:
Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żeby filmowcy byli dziś najważniejszym tematem. Na świecie dzieje się zbyt wiele rzeczy — wojny, przemoc, prześladowania.
Myślę, że nasza uwaga powinna być skierowana właśnie tam.
Ale jeśli miałbym powiedzieć coś o sobie, to chyba to, że miałem w życiu więcej porażek niż sukcesów.
I uważam, że porażki są ważne. To dzięki nim człowiek się uczy, staje się bardziej krytyczny wobec siebie i próbuje jeszcze raz.
Naprawdę mocno w to wierzę.
Natalia:
To bardzo budujący przekaz.
Gerardo:
Myślę, że nadzieja jest dziś niezwykle ważna. Nawet w czasach chaosu i destrukcji musimy wierzyć, że ludzie mogą stać się lepsi.
Właśnie tym jest dla mnie kino. Filmy często pokazują rzeczy okrutne i trudne, ale przypominają też, że istnieją inne możliwości.
Ta wiara sprawia, że każdego dnia chce mi się dalej tworzyć.
Natalia:
Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę i jeszcze raz gratuluję Tobie oraz całej ekipie wszystkich Waszych sukcesów.
Gerardo:
Dziękuję. Jestem ogromnie wdzięczny Tobie, festiwalowi i wszystkim osobom, które nadal wspierają kino i film krótkometrażowy. To naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczy.
Aby być na bieżąco z nowymi projektami i festiwalową drogą Gerardo, obserwujcie go na Instagramie: @gerardodelrazo.
Zapisz się do newslettera wypełniając pola poniżej. Postaramy się Cię uszczęśliwić.
Subscribe to the newsletter by filling in the fields below. We will try to make you happy.