/Z prasy

Z prasy

Krakowska Etiuda&Anima to projekt ściśle autorski, niewiele jest festiwali równie mocno naznaczonych wyrazistym gustem i kompetencją jednej osoby, w tym przypadku Bogusława Zmudzińskiego, twórcy imprezy i jej dyrektora. W tym sensie część konkursowa jest ważnym, ale tylko dodatkiem do obfitego, zazwyczaj zaskakująco oryginalnego programu.

W tym roku w 100-lecie urodzin Michelangelo Antonioniego, nad „Rotundą”, gdzie odbywały się projekcje, unosił się duch genialnego hipnotyzera, jak o włoskim mistrzu powiedział kiedyś Alain Resnais. Na otwarcie festiwalu wyświetlono ostatni dokument autorstwa samego Antonioniego – „Spojrzenie”, szczególny filmowy autoportret, który powstał w 2004 roku, 3 lata przed śmiercią reżysera. (…)

Mogę jedynie przypuszczać, jaki był zamysł dyrektora festiwalu: aby młodym, na początku ich własnej drogi zawodowej, pokazać spełnionego artystę u jej kresu.”

Magdalena Lebecka, Mistrzowie i adepci, „Kino” 2013, nr 1, s. 50.

 

Szyby na stole animatora piętrzą się warstwa nad warstwą. Pjotr Sapegin stoi tuż obok, szybko zmieniając ustawienia plastelinowych postaci. Rezultatem będą drobne ruchy, widoczne na kolejnych klatkach filmu. W tym wypadku profesjonalizm twórcy nie jest rezultatem skupienia, lecz zręczności, z jaką co kilka sekund animowany troll zmienia pozycję.

Pokaz animacji na żywo, który odbył się w trakcie 19. festiwalu Etiuda&Anima, narzucił zaproszonemu gościowi własne reguły. Jednak Sapegin był w swoim żywiole. Opowiem wam jak zrobiliśmy animację zamarzającego jeziora. Używaliśmy śniegu w puszce, więc mieliśmy zaledwie 10 minut na nakręcenie całej sceny. Twórczość innych bohaterów ostatniej E&A również oscyluje między czasochłonną, precyzyjną pracą a kreatywną improwizacją, próbą oddania chaosu wszechświata i czystą zabawą.

Wiele z zaprezentowanych na festiwalu filmów cechował monumentalizm. „Tragedia człowieka” (2011) – nad którą Marcell Jankovics pracował ćwierć wieku – to podróż przez historię ludzkości i zarazem przez różne style animacji. Na festiwalu animacji to właśnie alegoria cieszy się największym uznaniem, bowiem autorzy animacji pragną komunikować egzystencjalne w wymowie treści. Świadczy o tym główna nagroda konkursu ANIMA przyznana filmowi „Bydlo” (2012). W tym muzycznym poemacie, teledysku do „Obrazków z wystawy” Modesta Musorgskiego, z błota i ziemi powstaje potężny wół, ciągnący „wóz dziejów”. Pod jego kołami giną antropomorficzne istoty, próbujące wyhamować postęp. Inne popychają go do przodu. Siła filmu Patricka Boucharda bierze się z posępnego patosu, który można odczytać zarówno w kontekście rewolucji październikowej, jak i ludzkiego losu – „człowieczej tragedii”.”

Maciej Stasiowski, Archiwiści i demony, „Ekrany” 2013, nr 1, s. 91